środa, 22 grudnia 2010

another winter night

Kiedy śpisz Twoje usta nie mówią nic, umysł cichnie, źrenice mówią dobranoc a Ty płyniesz niczym łódka zrobiona z kilku gałązek i listka przez krainę snu. Gdy pojawia się bezsenność nic z wyżej wymienionych rzeczy nie ma miejsca, czujesz jak Twój zmęczony wzrok leży na poduszcze zmagając się z dzisiejszym jutrem, jak włosy bezwładnie tracą swoją puszystość wiercąc się na wszystkie strony, jak Twoje dłonie upadają w geście braku sił. Nocne myśli, niepokorne myśli, niewygodne, zatrute, ubrane w marność i zmęczenie dręczą Twój umysł po raz kolejny; zadajesz sobie pytania, dlaczego, jak często taki stan będzie się powtarzał. Wstajesz i siadasz na drewnianym krześle, gładkim i skromnym, przegładzasz dłonią swoje włosy i przecierasz cholernie wyczerpane oczy, woda zawrzała. Zalewasz czarno biały kubek i spoglądasz jak koloryt herbaty rozpływa się w wodnej tafli, jedynymi dźwiękami jakie słyszysz są dźwięk pocierania dnem kubka o szorstki stół gdy unosisz porcelanę do góry, kolejny to dźwięk ciszy, która wygrywa kojącą melodię, lecz ona nie ma tutaj wiele do gadania. I tu właśnie pojawia się trzeci dźwięk, głos własnych myśli, który dudni w Twoim umyśle niczym nadlatujący boeing 737 na jednym z zagranicznych lotnisk. Unosisz wzrok ku górze spoglądając na zegar wiszący na ścianie, dlaczego te wskazówki są tak potwornie głośne ? Z jakiego powodu myśli dobijają się do centralnego układu nerwowego blokując porę snu, uwłaczając cielesnej godności każdego kolejnego dnia, gdy barwą przypominasz płytę chodnikową, tylko taką z dwiema nogami. Kierujesz swój wzrok poniżej krawędzi kubka, połowa herbaty wypita a Ty myślisz tylko jak do snu się zmusić. Potem z samego rana nakładasz na twarz uśmiech, co by ludzie nie widzieli tych nocno - myślowych zmagań, to prawie jak Igrzyska Olimpijskie, tylko w zupełnie nowym wydaniu, godnym na miarę XXI wieku. Dopijasz łapczywie resztki naparu i siadasz na pokrytym puchową kurtyną prostokącie, odmierzasz sekundy, minuty, które potrafią zamieniać się w godziny jeśli widowisko jest tego warte. Tak, bywają takie dni w moim życiu wyglądające jak nic niewarte, niepełne i puste, najgorsze są noce. Może dlatego w dzieciństwie już podświadomie dzieci boją się ciemności i zasypiają tylko przy zapalonym świetle, zapewne już wtedy takie zachowanie to swoista ucieczka przed nastaniem mroku, który zagląda w każdą szparę i zakamarek mózgu. 

4 komentarze:

eM pisze...

Myslisz że noc jest straszna? Wydaje mi się że czasami ta bezsennosc jest nam potrzebna , czasami to jedyny czas na "szczere" myśli

Ps: czytam Cie już troche, w sumie to kilka miesięcy . Ostatnio widzimy jak duzo osob ucieka z 'internetowej spolecznosci' proszę Cie o jedno , Ty tego nie rób.

Liryczny pisze...

Dlaczego uważasz, że nie powinienem stąd uciekać ? kiedyś myślałem, żeby zupełnie zniknąć z bloga.

eM pisze...

to zabrzmi bardzo banalnie, zreszta chyba dużo osób Ci to pisało.
Dajesz pewną nadzieje. Nie można Cię czytac między jednym a drugim blogiem, trzeba miec chwile czasu a po każdym poście zastanowić się nad tym co piszesz, nad sobą.

popukajsiewglowe.fbl.pl pisze...

Boże, tak dawno mnie tu nie było.. aż się stęskniłam za czytaniem tego wszystkiego u Ciebie.

rzadko mam bezsenne noce, a gdy już je mam, to nie wstaję, wiercę się przez te 4h totalnie nie wiedząc co ze sobą zrobić i spoglądam co 10 minut na zegarek. Na szczęście zawsze towarzyszy mi wtedy muzyka w słuchawkach, ale nawet to bywa męczące o dziwo, kiedy tak bardzo człowiek chce zasnąć.