środa, 26 stycznia 2011

Vaka

Pohuśtaj się ze mną na ławeczce inspiracji, dotykaj schodów po których chodzę mokrymi dłońmi. Ułóż usta na framudze drzwi, gdzie dopiero zostawiłem swój zapach i usiądź o poranku gdy nadejdzie wiosna w trawach zielonych, utoń w wietrze, połam swoje dłonie w przegubie i muskaj moje skronie. Pochłaniaj moje słowa, przytulaj się do nich niczym nimfa, spójrz na mnie, jestem tak nagi, odkryty z wrażliwością drobnych pąków wykluwających się z drewnianych nitek, gałązkami zwanych. Krwawię, mimo wewnętrznej siły, moje powieki zamykają się pośród traw, tylko Twoje usta tkwią w mojej wyobraźni, oczy, skóra, głos, śmiejące się źrenice, przecież nawet nie wiem kim jesteś i co lubisz. Na tym polega bogactwo wyobraźni, możesz mieć co chcesz, nawet tego nie doświadczając. Różnica to odczuwalna przyjemność, która realnie przewyższa wyobraźnię wielokrotnie. A więc opadam obok Ciebie, odurzając się wrażliwością wypowiadanych słów, drobnych gestów, sposobem układania włosów i wewnętrznym bogactwem, bo kocha się za środek, płynący między żyłami, za emocje skradające się w czerwieni krwi, za rachunek wad i zalet, który się przyjmuje z całym jego obustronnym bogactwem i saldem końcowym, zakończenie jest kropką lub znakiem zapytania. To los decyduje jaki znak zostanie mi przypisany. 


























photos from: weheartit

<3

2 komentarze:

psychosomatic girl pisze...

Świetnie ujęte.

Wierzysz w los ?

Liryczny pisze...

tak wierzę, że czasem trafia się coś na co nie mamy do końca wpływu