wtorek, 1 lutego 2011

Trouble is the only way is down

Niewyspana twarz z nową fryzurą ułożoną zgrabnie wyschniętą dłonią, spacer, zimowe powietrze. Odbicie moich oczu zachowane na samochodowym lusterku;  zmarznięte, trzęsące się szczupłe ciało, parujące usta, unoszące opary duszy przed siebie. Ludzkie spojrzenia,  powietrze namawiające twarz do grymasu, spoglądam przed siebie, światła latarń, smużki śniegu oplatające czoła nieznajomych mi osób. Ciekawe czy czują to co ja, co myślą, co siedzi  w nich gdzieś w środku, czy są mi podobni czy całkiem różni. W moim ciele wszystkie pory roku drzemiące, w zależności od stanu umysłu i dnia codziennego, kalejdoskop uczuć, encyklopedia emocji. Patrząc na mnie potraficie widzieć tylko szarego człowieka, gustownie przyozdobionego w szal, płaszcz i ciemne buty, błyskam oczyma niczym diody LED, stukam kośćmi po końcówkach źrenic ludzi mijanych. Tkwicie w miejscu ze swoimi stalowymi stopami, zamkniętymi powiekami, stowarzyszenie ślepych i głuchych. Unoszę się, odpływam, słuchawki zamykają w moich uszach nowo poznane piosenki, dźwięki, instrumenty, charakterystyczne głosy i teksty. Liryczny mężczyzna, z lekka niedostosowany, neurotyczny, antywalentynkowy i głęboko sam, rozumiany czasem, przez jednostki, które cenię prawie jak własne serce, śmiejący się do bólu brzucha, leżący na podłodze ubranej w drobne marzenia, chowający się w iluzorycznej szafie gdy nadchodzi spustoszenie a dłonie trzęsą się pod dawką stresu i myśli depresyjnych. Nagi niczym dziecko w czasie porodu lecz ubrany w tajemnicę, długie rzęsy, pełne usta i głębokie jak studnia serce; nie należy wrzucać tam kamienia jeśli nie jest w stanie zapełnić tej otchłani pełnej rzeczy pięknych i trudnych. Zatrzymaj się, pochyl: jeśli widzisz nasze odbicia w tafli wody to znaczy, że czekałem tu na Ciebie, wrzuć kamień.



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

czemu nie:)