poniedziałek, 7 marca 2011

All I Want

W każdym artyście, twórcy, zwykłym ludziku składającym litery w słowa, słowa w zdania, gdzieś głęboko siedzi smutek, ukryty w kącie, podgryzający kończyny i łamiący umysł na granicy szaleństwa. Depresje, nerwice, próby samobójcze, zainteresowanie śmiercią, filozoficzne rozważania ludzkiej egzystencji. Gdy nadchodzi ten czas obok nie powinno być ludzi, powinny być instrumenty, kartki, pióra, muzyka, słowa, zamyślenie, nostalgia, twórczy głód. Głód śniadania, obiadu i kolacji, głód ubrany w jedzenie własnego pokrętnego umysłu, głód karmiący się krwistoczerwonymi oczyma niepotrafiącymi zasnąć. W bólu twórcy jest coś niezwykłego, pozaziemskiego, coś bolesnego, pięknego, cierpiącego, słabego i silnego zarazem, pomieszanie z poplątaniem, na granicy świata i wariacji raczącej się kolejnym antydepresantem, prozakiem czy innym środkiem burzącym smutek świata. Wstaję niczym Feniks z popiołów a potem szukam tak długo sensu życia, że gdy po drodze go gubię, czuję jakbym umierał. Umierał stojąc, leżąc, siedząc, śmiejąc się, bawiąc, rozmawiając.  Ginął jak Mały Książę zagubiony w świecie gdzie nie ma dla niego miejsca, gdzie jedyną ostoją jest sen i godziny spędzone na słuchaniu ludzi mądrych, dobrej muzyki i namiętności do kobiety, którą można uraczyć bogactwem swojego serca. Ostatnio brakuje istotnych czynników: dobrego snu połączonego z świętym spokojem i ciepłych, kobiecych dłoni, dwóch umysłów zamkniętych w mroku, dwóch ciał tułających się wspólnie, dwóch organizmów zapalonych dopaminą, słów znikających w uśmiechniętych policzkach, świecących źrenic, bezgranicznego zrozumienia, popełniania błędów, upadków i podnoszenia się z kolan, kręcących się pod powiekami kropli: szczęścia, smutku, czegokolwiek przepełnionego emocjami i prawdą. Nigdy nie malowałem obrazów na siłę, takich, które po pociągnięciu pędzlem mówią, że to tylko marna kopia, tanie dzieło z niskich półek, których nikt nie chce nawet oglądać. Obraz kobiety musi być prawdziwy, rama i płótno, kolory, przekaz, fach malarza, całość ma być wyjątkowa i niezwykła, utrwalona na wieki aż po śmierć obrazu i samego twórcy, który przytula się do swojej „damy z łasiczką” gdy układają się wspólnie do wiecznego snu.  


1 komentarz:

Anonimowy pisze...