sobota, 26 marca 2011

Państwo

Świat mnie zmienił, ukształtował, na swoim łonie wyrodził; cholerne indywiduum na przekór wszystkiemu idące. Organizm stworzył własne państwo, z czerwonym sercem jako stolica. Ścieżki zgruchotanych ścięgien, miejsca pamięci i trwonienia czasu, zakątki o podkrążonych oczach i mętnym spojrzeniu. Czarne, pajęcze rzęsy i notorycznie zmęczony umysł jak fabryka w centrum tego miasta. Błękitne oczy, szerokie źrenice pełne nadziei i wiary, bólu, rozpaczy, niechęci i złości, miłości, radości, namiętności. Zbrukane rozdrażnieniem dłonie, w nieładzie poukładane stopy, przysiadłem na krześle, kawałku drewna. Kawałku, który miał dać iluzję spokoju. Zadomowiłem się we własnym umyśle idealnie, tylko tam w jego kącie moje ciało nie drży a odpoczywa, moje oczy zamykają się ze spokojem zamiast nerwowo klatkować powieki, tylko tam jest to miejsce nazywane ostoją, marzeniem permanentnego spokoju. Reszta umysłu to wojna, bałagan, pamiątek stragan. Wejdź mocno zatrzaskując drzwi, oprowadzę wszystkich którzy są tego świadomi i pewni. Zgliszcza, ciemności, strzygi i zakamarki, twarde betonowe schody utkane w smutek. Stój! Po środku stoi drzewo niepokoju, gałęzie ubrane w intelektualne rozważania i owoce tego drzewa. Część z nich jest smaczna to moje marzenia, aspiracje, plany. Te mniej kolorowe, szare to złe wspomnienia, trudna psychika, dziwactwo, niedostosowanie, egoizm. Spójrz w górę. Kilka czarnych kruków, ciemnych jak wszechświat siedzi obok wypatrując kiedy dobre owoce spadną a one wydłubią z nich sens istnienia. Zapytasz, co potem, gdy kruki je dopadną, dalej jest tylko prąd lodowatej rzeki skierowanej do wieczności. Nie mówmy o tym, dziś jest ciemna noc a zostały jeszcze inne pokoje warte zwiedzania. Chcesz ? trzymaj się mocno mojej dłoni, w tym państwie tak łatwo utonąć, nie wchodząc tutaj możesz wybrać głupotę, wchodząc świadomość ale i zatracenie, że Twój świat pogrąży się w neurotyzmie a umysł przejęty bogactwem i zbyt dużą rozumnością zacznie trawić Cię od środka tak jak mnie samego. Nie połam sobie neuronów, zaopiekuję się Tobą gdy tylko znajdziesz klucz do stolicy.



1 komentarz:

Martyna pisze...

Ehh, jakże znane...
Mogę się podpisać pod tymi słowami całym sercem.
Pozdrawiam