niedziela, 20 marca 2011

wait.

Wiesz, moje serce nie należy do największych ale bije szybko. Siedzę dziś zamknięty w środku własnego umysłu, przytulam się wieczorem do chłodnej poduszki, odbierając każdym zmysłem odgłosy mieszkania; przesuwające się z mozołem wskazówki zegara, sny te złe i te miłe. One krzątają się gdzieś między ciemnością a ostatnimi wydechami powietrza. Płuca jak dynamit strzelają nierównomiernością oddechu. Czas ucieka mi przez palce, dusza stanęła gdzieś obok jak osioł uparta mówiąc: ja już nigdzie dalej nie idę, daj mi spokój! Udało mi się ją przekupić, tym razem planem nadrobienia zaległości w czytaniu książek. Herbata w kubku już dawno chłodna, zmęczoną dłonią po omacku szukam kilku łyków siły z złocistobrązowego naparu. Głęboki oddech, przecieram twarz dłonią, obolały kręgosłup opada bezwładnie na środek łózka, tam gdzieś pomiędzy brzegami czuję się bezpiecznie. Bycie samemu to czasem jak bycie niewidomym, zdaje Ci się, że wiesz gdzie idziesz i jak dotrzeć do określonego punktu a po drodze okazuje się, że bez białego przedmiotu ujętego mocno w dłoni nie jesteś w stanie dotrzeć zbyt daleko. Samotny ślepiec szukający pełni szczęścia w drugiej osobie, w kobiecie, w jej dłoniach, rzęsach, namiętności skrytej pod skórą, krwi, która spala się w żyłach i w mózgu. Synteza dwóch substratów ładnie łączących się w finalny produkt; tak, to się nazywa miłość. Zgubiłaś mi się gdzieś, schowałaś, zasnęłaś, zamknęłaś przed złem tkwiącym w ludziach. Ukryłaś się tak dobrze, że moje wnikliwie rozbiegane oczęta nie są w stanie sprostać zadaniu wyłonienia Twojej duszy, oczu i serca. Zabrałbym Cię z całym bagażem, wadą wzroku, chorą duszą, zimnymi dłońmi, spierzchniętymi zimą ustami, każdą łzą pojedynczą a potem zaopiekował się Tobą, tak bardzo jak Ty mną. Przykryj mnie swoją obecnością, przemarzłem czekając, wciąż czekam.. 

5 komentarzy:

psychosomatic girl pisze...

"Synteza dwóch substratów ładnie łączych się w finalny produkt;"

wydaje mi się, że powinno być: łączy

Liryczny pisze...

Późna godzina pisania swoje robi :) Wkradł się drobny błąd i zjadło dwie literki ale już poprawiony. Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę.

agnieszka ziętek pisze...

czasem przekonuję się, że samo czekanie jest celem samym w sobie...i warto się nim cieszyć, przeżywać, dotykać. życzę czerpania radości z każdego dnia czekania :)

Martyna pisze...

Ehh, wydaje mi się, że poniekąd Cię rozumiem...
Wszystkiego dobrego

Zwierciadło pisze...

To niezwykłe ile notek potrafisz poświęcić na opis ukochanej kobiety, na którą wytrwale czekasz.
To niezwykłe ile słów wypełnia Twoje usta, w oczekiwaniu na uwolnienie. To niezwykłe, że potrafisz zamknąć w klatce czasu tak krótkie chwile ze swojego życia i zobrazować je do tego stopnia, że czytając staje się Tobą.