czwartek, 21 kwietnia 2011

The Day

Mgła spowija nasze dusze, nasze łzy są coraz mniej warte dla innych, coraz więcej statystyk, coraz mniej uczuć. I tylko słońce wyznaje nam o poranku miłość. Usiadłem na skraju ludzkich przeżyć a uśmiech przynosi do mnie wiosna, chociaż radość w środku wypala się z nadchodzącym zmrokiem. Obrazki, iluzje, wiara w idealizm to tylko zgubne twory niedoskonałej perepcji wzrokowo - myślowo - wyobrażeniowej. Jesteśmy tak realni, nieidealni, zwyczajni, ubezwłasnowolnieni prawami świata, początek, koniec i rozpięta między nimi linia życia, jak pajęczyna szara, czasem lśniąca od rosy ale tak łatwa do przerwania. Czekam na Ciebie spoglądając w źrenice ludzi szczęśliwych, filozoficzne wywody sprawiają, że nie czuję się z tym sam, jest nas więcej. Paradoks, że świat tworzy relacje na podstawie zewnętrznej struktury, jakby charakter był tylko wodą na dnie studni, która na zewnątrz jest tak pięknie rozbudowana, nikogo nie obchodzi co znajduje się na dnie. Świat niezrozumiały, pustka wypełniła mój mętnie wpatrzony wzrok a ja.. ja tylko chciałbym być wreszcie cholernie ważny w czyimś życiu. Pozwól mi wyłączyć umysł, noc to za mało na ukojenie, jestem zmęczony myśleniem.  Bezdomne serce szukające swojego miejsca w świecie, które wydaje się być tak odległe, że nierealne. Zgubiłem się i podróżuję z tobołkiem wspomnień i emocjami wypisanymi w zachowaniu, czuję się dziś taki sam, podaj mi dłoń. 

wtorek, 12 kwietnia 2011

sala samobójców.

Istnieją obrazy, dźwięki, słowa, które potrafią być tak bardzo puste a istnieją też takie, które połyka się łapczywie jak tlen w środku upalnego lata. Pewien twórca zrodził coś co mnie rozbroiło w sposób niebywały, w sposób łamiący słowa w gardle i trzęsący całym środkiem, każdym fragmentem osobowości. Droga w milczeniu, mimo, że każde z nas rzadko milczy. Chwila niezwykła, ten sam zrodzony poziom wrażliwości i pewnej łączności na poziomie podobnych sobie umysłów. Ciemna sala i ogromna cisza tych, którzy zrozumieli na czym polega ten geniusz sztuki. Rozszerzone źrenice i napięte mięśnie, uważna dusza, otwarty, nostalgiczny mózg i wpatrzone całkowicie oczy, mrugające na tyle rzadko, by tylko nie przegapić każdego widzianego fragmentu. Zgubiłem się z moją duszą, ona nie potrafi dzisiaj mówić. Zdławiona przeżyciem, ogarnięta stanem, którego moje zmęczone dłonie nie potrafią opisać. 
Co po nas pozostanie drodzy podróżnicy życia, co z naszych emocji i zmagań, gdzie pobiegnie świat jeśli zatrzymamy się w pędzie a gdzie będziemy my jeśli pójdziemy dokładnie z jego biegiem. Uczucia dla drugiego człowieka zastępowane coraz częściej kpiną, drwiną. Zniszczyć życie ludzkie jest tak łatwo a niszczą je innym ludzie słabi, pozbawieni wszelkich hamulców, pozbawieni duszy, mentalne wraki bazujące na swoim ograniczeniu umysłowym, wysysające resztki normalności i prawdy. Wysoki poziom neurotyzmu jest Twoją siłą nawet jeśli przez to wielokrotnie upadasz i żyjesz w ogromnym trudzie. Uśmiechaj się i płacz, siadaj obok i krzycz, milcz, leż, oddychaj, pokazuj siebie w prawdzie aż trafisz na tych, którzy z taką samą wrażliwością odbierają otoczenie, z taką samą bezsilnością walczą. Ludzie produkują piekielny świat, zły i popękany, szukaj tych którzy mają w sercach prawdę, przy nich nie zginiesz a Twoje prawdziwe "ja" nigdy nie skryje się pod maską społecznej słuszności. 

"Krwawię cicho żyjąc 
żyję cicho krwawiąc"






sobota, 2 kwietnia 2011

Anything You Synthesize

Nowy ja - dziś, wstałem wygrzebując się z łóżka, otworzyłem twarde powieki i znów patrzę na brud na dworze. Kłamstwo i fałsz, karmienie popkulturą, wlewanie do głowy starego oleju, który łykają prawie wszyscy. To coś jak zestaw frytki plus schabowy, który nijak ma się do domowego obiadu. Metafora wprost dla pustego brzucha. Nie zapominaj jak to jest płakać od śmiechu, jak wygląda wyciągnięcie dłoni do kogoś w potrzebie, nie daj sobie wmówić, że prawda jest jedynie społecznym dowodem na słuszność większości, nie daj się omamić próżnością świata. Wstań i idź a jeśli brak Ci siły, pójdziemy czołgając się przed siebie razem. Jeśli w tej sekundzie patrzysz na świat moimi oczyma to kolejne przesunięcia wskazówek mogą być trudniejsze. Muzyka, sterty liter, myśli, emocji, obrazów, ludzi i ich upadków, waluty, euro, złote, dolary, chamstwo, kłamstwo, płycizna, trucizna. Świat karmi całą gamą głupoty jak i mądrości, oglądaj się za siebie tylko wtedy gdy jakiś głupiec  próbuje wmówić, że robisz źle bo to zacofanie i nie na dzisiejsze realia. Jeśli dzisiejsze realia to kasa, pęd do wielkiej kariery, zatracenia to upadek będzie wielki, na tyle, że umysły ludzi zgniją we własnej iluzji próżnego spełnienia. Obserwuj, rozszerzaj źrenice, szukaj sensu, prawdy, biegnij, goń, przyśpieszaj łapiąc za stopy swój cel. Upadaj a potem lecz swoje rany, nawet jeśli w Twojej głowie świat się skończył to masz swoją własną przestrzeń, bogactwo umysłu, przyrody, wiedzy, przeżyć, rozlewających się w żyłach emocji, wspomnień, pielęgnuj to wszystko by nie zniżyć się zbyt nisko. Upadać jest rzeczą ludzką, lecz gdy tkwisz w braku asertywności i nieumiejętności odnajdywania własnej ścieżki to Twoja droga może być szybkim biegiem do podporządkowania się systemowi, który pogryzł, połknął a na koniec strawił tak wiele ludzkich istnień. Zatrzymaj się, usiądź i odetchnij, zobacz jak w kubku z herbatą powoli rozpływa się cukier, ucz się tego spokoju razem ze mną.