wtorek, 24 maja 2011

mad world

Kilka dni wyjętych spod poduszki , schowanych w nocnych koszmarach. Śnię na jawie, czy już normą jest budzenie się z zażenowaniem wypisanym na twarzy? Ludzkość karmiona głupotą czy głupota ludzkością? Mówisz mi codziennie, że mam wierzyć w ideały, w ludzi wielkich, że nasze miejsce tutaj jest po coś, że droga ku szczęściu musi być wyboista ale gdzie kończą się granice tych kamieni, piasku, zdartych stóp i pokrwawionych serc. Herbata parzyła się w kubku gdy stawiałem swoje nagie kończyny na lodowatej podłodze, nieznośna lekkość bytu otulała wszystkie komórki, przez chwilę wydawało mi się, że kobiece dłonie tkwią gdzieś przy moich, że ten ciepły kubek to Twoje opuszki a para wodna jest złożonym pocałunkiem na moich lekko zaróżowionych ustach. Nic z tych rzeczy, one nadal pierzchną na wietrze a dłonie dziś są chłodne, przy stole siedzę sam z moim kubkiem. Umysł wylał mi się na podłogę bo świat tu teraz to realia a nie marzenia. Nie umiem inaczej bo wszystko co mam to marzeń kilka, tych najdrobniejszych, które sprawiają, że rosną Ci wielkie skrzydła i fruniesz. Nie mów mi, że świat jest dobry, bo idzie na dno. Znam prawdę, to źrenice dostrzegają wszystko jak należy a Ty płyniesz jak każdy albo cierpisz nierozumiany przez świat i ledwo wychylasz głowę łapiąc oddech w tym cholernie duszącym nurcie rzeki. 

Donnie Darko <3

1 komentarz:

psychosomatic girl pisze...

Mad world, jeden z najlepszych kawałków.