piątek, 10 czerwca 2011

I was dreaming

Nie mam nawet komu poczytać poezji, ani w ojczystym języku ani po angielsku, dla Ciebie nauczyłbym się nawet tego ich dziwnego akcentu. Śnisz czasem ? moje sny to efekt uboczny przeziębienia z którym się zmagam i tych małych, śmiesznych tabletek. Kto wymyślił klimatyzację powinien teraz przynieść mi ciepłe kapcie, witaminę C a później odszkodowanie za dewastację moich planów. W moich oczach zachwiała się przestrzeń, impulsy nerwowe przesyłają te stany bólu do moich komórek. Dusza też krwawi, czerwony płyn nasącza białe ściany, one mienią się już wszelaką purpurą a ja tonę pośród ciemnej nocy, zagłębiając się w próbach snu. Kim jesteśmy, że życie jest tak trudnym schematem, labiryntem w którym rozwiązanie zna tylko jedna osoba, która w dodatku wyjaśni wszystko dopiero po naszej śmierci. Mam suche dłonie i łzawiące gałki oczne, przytul się do mnie swoją obecnością, zostań na trochę, pragnę tylko ludzkiej obecności. Samotność wygryza ze mnie siłę a ja dławię się twardym powietrzem, upadam i moje szczupłe dłonie nie potrafią podtrzymywać zmęczonego umysłu. Jak wosk rozpływam się w otoczeniu, chowając swoje „ja” za kurtyną z długich, czarnych rzęs i pochwałami innych ludzi. Nie mogę zasnąć leżąc tak pod puchem białym i myślę, że może dla kogoś mógłbym znaczyć więcej niż chwila, więcej niż rok i więcej niż całe życie. Nie chcę czynów wielkich jak stąd do USA, potrzebuję ciepła i wrażliwości, otwartego umysłu, serca, które podtrzyma moje, przecież ja potrafię to odwzajemnić. Nie pozwoliłbym się utopić w nurcie lodowatej rzeki zwanym życiem, nasza radość mogłaby być taka dziecinna i chyba o to w tym chodzi, by cieszyć się jak dziecko z najdrobniejszej ale wspólnej rzeczy. Intelektualną zagadką byłabyś dla mnie a ja wieczną jaskinią nigdy nie odkrytą w pełni, czasem spokojną jak zbite skały a czasem nieprzewidywalną jak osuwanie się większych i mniejszych kamieni w dół. Jest noc a ja czytam w myślach poezję do księżyca, tak jestem smutny Pamiętniku. 



4 komentarze:

Martyna pisze...

Oprócz milczenia, nie mam słów, zamknięte usta, tęskne... do kształtów nieznanych, uczucie nowe obejmą, wymowną pozą.

Tęsknota, nie płacze, nie krzyczy, nie czeka, tylko wyrywa się z serca i biegnie, tak szybko, że nie sposób jej dogonić, tęsknota wie co to ból, ale z tęsknoty go nie zauważa, tęsknota ogarnia, przenika, przeplata myśli, wzdycha, przewraca oczami, nokautuje, obezwładnia i ściska do bólu, bez końca. Tęsknota, za Miłością, za Szczęściem...

Pozdrawiam ciepło

Anonimowy pisze...

Jak zawsze rozpływam się czytając Twoje słowa... Tak bardzo chciałabym, żebyś odnalazł swoje Szczęście. Wiesz, to by mi pomogło uwierzyć, że prawdziwa miłość istnieje... A wiem, że Ty na nią zasługujesz i wiem, że Twoja partnerka będzie najszczęśliwszą osobą na świecie i mam nadzieję, że już niedługo wreszcie ją spotkasz i będziesz mógł jej poczytać poezję :)
M.

:) pisze...

Życie przynosi nam tak wiele niespodzianek. Jednego dnia jesteśmy sami, zamknięci w swoim świecie, a już drugiego, mamy osobę która kocha nas nad życie,która daje nam największe szczęście, osobę dzięki której chce się ciągle uśmiechać.
I tego Ci właśnie życzę. Byś któregoś dnia obudził się rano i pomyślał jakie życie jest piękne,jak wiele radości możesz z niego czerpać i jak miłość uskrzydla.
Teraz czekasz na miłość, ale jak już przyjdzie to będzie piękna, magiczna i najprawdziwsza.
:*

biedronka pisze...

Czasami śnie na granicy absurdu.
Linią papilarną po kartkach czytam poezję.
Często samotnie.
Miłość również niesie samotność.
Pamiętaj.
Pozdrawiam.