środa, 20 lipca 2011

Stillness of the Mind

Całe życie szukamy, czasem czegoś czego nie potrafimy nazwać. Bywa też tak, że znamy doskonale nazwę i znaczenie słów ale nie potrafimy spełnić prośby wyrażanej przez nasze spragnione oczy. Wysychamy, lilie wodne zmącone niepokojem, arcykapłani bez cudownej mocy o wątłych dłoniach i podartych szatach, tak cudownie żyjemy. Setki ruchów, emocji, rozbudzone serca, zamyślone brwi zamknięte w niepokoju. Ciszy, którą kochamy za swoją krystaliczną czystość. Całe życie to hałas przełamany krótko chwilowymi stanami upojenia tlenem i wszystkim co nas otacza. Uśmiech dziecka, szum nadchodzącej burzy, czarne od chmur niebo i potęga egzystencji siły wyższej, która stara się trzymać w ryzach wszystko to co na co dzień niszczą śmiertelnicy swoim nieraz plugawym bytem. Trzymam w pamięci momenty ciepłe, te dobre, czułe i spokojne chociaż czasem nie daję sobie rady ze światem, z tym co mnie otacza i próbuje zdusić moje rozmarzone oczy i tętniące niczym wulkan serce. Zamykam się w swoim tu i teraz z muzyką, własna przestrzeń, nieco egoistyczna ale przytulna. Tak bardzo sami bywamy pośród ludzi, czasem tak silnie, że tylko odbicie w lustrze jest naszym zrozumieniem, przyjacielem i całym ciepłem jakie jest wokół. Umysłami setki mil od innych, marzymy samotnie.