poniedziałek, 17 września 2012

Wilk chodnikowy.

Żyły bolą mnie od środka, prócz serca nie mam nic. Samotność jak siostra, ktorej nigdy nie mialem trzyma mnie za rękę, ciagle kłamie mówiąc, ze chce dla mnie jak najlepiej, ze nikt sie mną tak dobrze nie zaopiekuje. Kłamie  podobnie jak ludzie, którzy dają w życiu wierzyć przez chwilę w spełnienie. Im lepszym człowiekiem jesteś tym często bardziej samotnym, wartości w życiu traktowane jako bycie aspołecznym, co sie stało do cholery z tym światem. Ile razy można ufać, tracę resztki sił, oddech staje sie tak szybki, ze ledwo dotrzymuje mu kroku. Jest mi zle tak po ludzku, tak po prostu trawi mnie ból stworzony przez ludzi dla ludzi. Świat zmielił mnie w swoim młynie zwanym życiem, teraz jestem trochę bardziej poobijany, rozdarty i mniej ufny.

 Dziś piosenka wyłącznie w linku ponieważ cała notka pisana pod wpływem chwili i przemyśleń na telefonie i prosto z niego umieszczona.
 http://www.youtube.com/watch?v=718vQDPPRoM&feature=youtube_gdata_player

środa, 12 września 2012

północ.

Ludzie odchodzą, prędzej czy pózniej, Ci którzy zostają powinni dostawać złote medale za bogate serca i umysły. Reszta przejdzie przez zycie bezmyślnie wierząc, ze są szczęśliwi, ze złapali coś za nogi co jest złotem w ich oczach a to tylko farba o takim kolorze. Spełnienie to katorżnicza praca chociaż niektórym do szczęścia wystarczy piwo i rozmowa pod monopolowym. Ile jednostek tyle definicji szczęścia, większość to tylko jej namiastka. Szczescie to każdy dzień, którym oddychasz i ludzie o jakich wiecznie marzysz a jeśli masz ich juz obok to masz w życiu wszystko. Stracone nadzieje na miłość, gdy ludziom łatwiej wymagać wiecej i wiecej, przykre gdy sami mają puste dłonie i niedojrzale umysły. Tak wyglada część otoczenia, które mijam każdego dnia. Oczy i twarz jak rozkład jazdy po osobowościach, tych pełnych duszy, intelektu i wartości w środku, skrytych za samotnością i lękiem przed bólem świata, tych którzy myślą, ze ich ego jest tak wielkie a unoszą za sobą tylko smród gówna, zginłej duszy; ostatnia grupa to ludzie prosci, życiowo głupi, niedojrzali w każdej ze sfer życia. Pomyśl co jest tutaj największym paradoksem - ostatnia grupa jest najszczesliwsza bo nie zagłębia sie w zycie, żyje nie patrząc na żaden konkretny aspekt wokół ale samego szczescia nie odczuwa głęboko. Druga grupa myśli, ze jest szczęśliwa ale ego jest tak wielkie, ze idealizuje swoje zycie pośród innych "mało znaczących ludzi". Pierwsza grupa natomiast wiecznie goni i ucieka jednoczesnie, odbiera szczescie każdym fragmentem ciała, każdą komórką tylko, ze szczęście trzyma sie ich znacznej słabiej niż tych trzecich. Pierwsza grupa potrafi nazwać szczescie, zna prawdziwość i bogactwo jego smaku ale często brakuje odwagi i sił by chwytać kolejny raz ten fragment spełnienia, który ucieka jak powietrze z płuc.