wtorek, 11 grudnia 2012

sever.

Napijmy się wina zalewając resztki pamięci o świecie, jego bezmiarze i brutalności. Mroźny oddech, spierzchnięte usta, dzieci kwiaty rozbiegane w snach ukrytych za poszyciem poduszki. Karmieni realnością tak mierną jak oceny w dziennikach uczniów, idziemy przed siebie patrząc marzeniami w stronę nieba ukrytego za nocną mgłą. "Samotność to taka straszna trwoga" śpiewał Rysiek z Dżemu, gwiazdy oświetlały mój nocny byt na krawędziach chodnika, lodowate powietrze docierało do miejsc, których nikt nie przytula. Jesteśmy ludźmi tak małymi jak te gwiazdy na poszyciu czarnego nieba, świecimy jednak równie mocno, pulsujemy by potem spaść z wielkim hukiem na ziemię, rozbijając się o skały. Czujemy jak one, wybuchamy, przemieszczamy się, płaczemy gdy spadamy w dół, ciągnąc za sobą tą dziwną poświatę. Zatańczmy w ciemności, nie znając swoich dłoni, miejsc pobytu, wtuleni w nienamacalność. Bum bum, spadajmy w jedno miejsce nazywane przeznaczeniem na które będę czekał przez lata świetlne, będąc świecącym punktem we wszechświecie.

Brak komentarzy: