wtorek, 19 lutego 2013

W.E.

Bezmiar samotności ukryty pod skrzydłami czarnego kruka, który swym dziobem atakuje serce. A co jeśli to jakieś potworne przeznaczenie, że tylko miłość stwórcy jest bezgranicznie wielka? Ludzie zatracili dusze karmiąc chore umysły krzywdą innych, egoizmem, który ma pozwolić na spełnienie w ich własnych oczach. Śnię o kimś kto podnosi filiżankę o poranku, siada obok mnie zamykając swoją dłoń w moich dłoniach patrzy szczerze w obraz moich źrenic. Zapach kawy unosi się wśród gwaru naszych głosów, świeży sok z pomarańczy rozpływa się gładko po podniebieniu, dotykasz mojej bujnej czupryny, uśmiechasz się delikatnie, za oknem pada śnieg, w naszych sercach panuje ciepło. Drapię Twoje obojczyki porannym zarostem, całuję je z czułością jak świeże maliny latem, Twoje usta, rozpływamy się o poranku wiedząc, że wieczorem mamy do kogo wracać. Miles Davis karmi nocą nasze zmysły, dwa ciała w nierozłącznym uścisku miłości. Miłości dwóch jednostek, które odnalazły się akceptując swoje niedoskonałe ciała i osobowości. Krew pulsuje w żyłach wartkim strumieniem, wracamy z pracy, przytulam Cię mocno pytając jak minął dzień. Wspólna kolacja, wino, taniec przy muzyce jakiej dziś nie słuchają już ludzie, przecież moglibyśmy równie nie robić nic, tylko być. Trwać w jednym momencie, którym obdarowały nas niebiosa, czuć tą obecność wiedząc, że wszystko jest wieczne, aż do śmierci. Zatańcz dla mnie Wallis..

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Myślę, że jesteś marzeniem wielu kobiet :) Przechodzą ciarki czytając twoje wpisy...