sobota, 2 marca 2013

Don't you leave me lonely


Krew płynie z Twoich oczu jak atrament, barwi kolorytem Twoje kroki, mijasz ludzi i ich mentalne zwłoki. Świat umarł dla mnie już dawno, krzyczę głośno do Boga wciąż zdzierając gardło. Otwórz powieki, popatrz szerzej czy istnieje miłość w ludziach czy zgubili między kolejnymi minutami na zegarku prawdę w sercach. Miłość kona, opada na przestrzeń wokół w agonalnym amoku. Łza płynie po policzku gdy jesteś idealistą wciąż ufając, że dobro jest gdzieś blisko a dla Ciebie ludzkie serce to wszystko. Uśmiecham się szczerze do gwiazd nocą, jestem kotem zadomowionym w dźwiękach, układam się obok kobiecych nóg delikatnie ocierając się o gładką skórę. Kocim wzrokiem mówię kocham chociaż jestem indywidualistą, budzę Cię rano mrucząc, jestem gdy chorujesz, nawet kładę się w miejscu, które boli żeby Tobie było ciepło. Nie potrzebuję wygód, najwyżej spadnę na cztery łapy ale będę obok z sercem gorącym jak poranna kawa. Dziś już nie ma gwiazd, czarne niebo wokół, kot przestał się uśmiechać chociaż ciągle na coś czeka, zapaliłby papierosa chociaż koty podobno nie palą. Daj mi kawałek nieba, adoptuj i traktuj dobrze, kot chciałby tylko spokoju ducha i czegoś co nienamacalne ale pewne jak wszechświat nad nami. Tak, ludzie nazywają to miłością a my koty wciąż czekamy. 



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

jak tu nie wierzyć w indywidualizm, koty i kawę.

dziękuję.
M.