czwartek, 15 sierpnia 2013

Afraid

Skały na szczycie wilgotne od porannego deszczu, chłodny wiatr wokół. Jedno z milionów mieszkań, tak pełne radości, smutku, zmartwień, planów. Przykrywam się kocem, uciekając od życia, świata, płynąc w świecie nienamacalnych miejsc, ludzi, chwil szczęścia. Dostałem tyle trudnych doświadczeń, wiele razy myśląc, że to koniec drogi za którą nie ma już silniejszego bólu. Sądziłem, że nie przetrwam wokół wszystkiego co mnie spotykało na drodze. A jednak wstalem z kolan, poddają się słabi, czasem trawi mnie samotność, każdy kolejny wieczór podczas którego nie masz się z kim dzielić swoim życiem, nie masz kogo wysłuchać, przytulić tak cholernie mocno. Zajadasz kolację sam, wychodzisz na spacer, rower, czytasz książkę, słuchasz muzyki, robisz wszystko by nie mieć czasu na myśli, ból, samotność. Nie masz recepty bo gdy samotność przychodzi wkracza zawsze w momencie gdy się tego zupełnie nie spodziewasz, chwytając za gardło, z głową przypartą do muru, brudnym butem wyciera podłogę na której leży Twoje serce, wydarte wcześniej z Twojej piersi. Wciąż marzę o malinowych od miłości ustach, wbrew wszystkiemu co złe, chwilach tak prawdziwych jak strumień w którym widzisz własne odbicie, momentach oddechu gdy stoisz gdzieś w środku pola pełnego jasnych zbóż. Zawiodłem się na innych tak mocno, że tylko ktoś absolutnie wyjątkowy będzie w stanie wejść do mojego świata i zostać tam na dłużej. 


2 komentarze:

pandorcia pisze...

Czasem takie ucieczki są potrzebne... koją. Gorzej, gdy zamieszkujemy w naszych pustelniach całe życie i czujemy się przez to smutni i beznadziejnie samotni...


[http://pande--monium.blogspot.com/]

Anonimowy pisze...

Syzyfowe Prace tak? kto to napisał? Stefan ŻEROMSKI prawda?

A czy przypadkiem to nie ten sam autor napisał "Przedwiośnie"?

Głowa do góry, będzie fair-play tym razem ;-))