piątek, 13 września 2013

lou

Dusza przesiąkła mi zapachem chmur, deszczu, początkiem jesieni. Angielski dzień, brakuje tylko pączka, dobrej kawy i tostów. Siedzę w tym miejscu zupełnie sam, radio zajmuje moje uszy, wsuwając we włosy ciepłe dłonie i spokój. Spoczywam w tak błogiej atmosferze, nie chcę dziś myśleć. Nie ma tu bólu, zmartwień, jedynie drobny cień nostalgii. Komputer zamigał z radością rozświetlając ciemność pokoju, w takie wieczory jak ten brakuje tylko jednego, co znane jest od wieków jako cel nieuchwytny, miłość. 

czwartek, 5 września 2013

byłbym

Noce bywają tak potwornie puste, że tylko słońce o poranku zmusza Cię do pobudki. Z moim poczuciem bezpieczeństwa bywa jak z kubłem lodowatej wody, wstajesz o poranku i zanurzasz gorącą głowę w tej chłodnej nicości. Nie mam już żadnych reguł na szczęście, mając swoje zasady wiem już teraz, że dla większości osób nie znaczyłem nic ponad zbiór kości, krwi i intelektu. Ktoś powiedział, że kobiecie nigdy nie jest dobrze jak jest, zawsze poszuka czegoś innego, zawsze znajdzie element zaczepienia by wywołać burzę, zmienić coś w swoim życiu, doznać przygody. To wszystko doprowadza mnie do momentu w którym nauczyłem się dbać o własne potrzeby, nie ma takiej siły na świecie, która sprawiłaby, że kolejny raz zrezygnuję z samego siebie. Można to nazwać egoizmem ale dość mam całkowitego oddania, które sprawia, że ginie moje własne ja a starania nie przekładają się na poziom szczęścia w relacji z drugim człowiekiem. Poranki spędzam sam, przy herbacie, pracuję, oddycham, wciąż żyję, serce jest spokojniejsze gdy nie muszę się niczym przejmować. Jesień powoli zagląda przez okno i do mojego gardła, z dwojga złego wolę te dwa utrudnienia niż ból w sercu. To pewnie naiwne momentami ale wciąż wierzę, że ktoś czeka na mnie, bez pośpiechu, z otwartymi dłońmi, bez oczekiwań i prób ingerencji w osobowość. Czasem w snach siedzisz gdzieś naprzeciwko mnie, z macbookiem na kolanach, uśmiechasz się delikatnie zarysowując na policzkach dołeczki, zapalając w oczach te iskry dla których chce się żyć. Jesień byłaby niestraszna takiej miłości, kubek z herbatą zawsze gorący, serce zawsze kochane, usta spragnione, ramiona zamknięte w wyjątkowym uścisku. Rozmowy do późna, masa filmów, książek, wspólnych spacerów, tyle płyt jeszcze do wysłuchania, piosenek zostających w pamięci już na zawsze, tyle wspólnych kolacji, śniadań, obiadów, wspólnych trosk, zmartwień, uśmiechów, łez szczęścia. Nie wiem przecież gdzie jesteś a nie chcę znosić tej dokuczliwej jesieni, nie sam.