czwartek, 7 listopada 2013

SLEEPOHOLIC

Jest tylko jedna prawda, nawet jeśli teorii na świat znasz miliony. Tam gdzie pozwolą Ci się wyciszyć znajdziesz spokój ducha, jeśli ciągle biegniesz to nie nauczysz się zatrzymywać. Pogubisz się w tym tłoku pełnym brudu jeśli nie znajdziesz punktu zaczepienia dla którego oddychasz. Doświadczone jednostki mijam, czasem błaznów, którzy za swój punkt wyjścia obierają egoizm połączony z potworną pychą. Kolejny pręgierz na plecach ludzkich istnień, krew leje się strumieniami, z serc, warg, w bólu zginają się kolejne mięśnie twarzy, gdzieś w szpitalu kona życie. Na krawędzi oddzielającej życie od śmierci usiądź, tam znajdziesz odpowiedzi na pytania związane z egzystencją, tam znajdziesz pewność, którą drogę wybrać. Każda z nich daje inne perspektywy, wdech i wydech, w myślach płyniesz, wylewasz ból, zmartwienia, cierpienie. Przytulasz się do drzew lub wybierasz drogę, która prowadzi przez bagno. Zanurzasz się po szyję, Twoje usta zalewa czarna śmierć po której to nie Ty będziesz decydować ale wciąż masz wybór, przecież stoisz na skraju dróg. 





sobota, 2 listopada 2013

W ciszy parzę kawę

Kilka momentów radości zbudowało poczucie szczęścia w moim życiu. Kilkaset łez nauczyło mnie co znaczy smutek, wszelkie choroby wokół uświadomiły mi jak krucha jest egzystencja i ile trzeba mieć pokory w sobie, której uczymy się każdego dnia. Upadki na drodze zbliżyły mnie bardzo mocno do cechy jaką jest wrażliwość, moja najlepsza siostra i najgorszy wróg zarazem. Siedzę w pustym pokoju i nie mam do kogo otworzyć ust, nawet nie potrzebuję dziś rozmowy, chciałbym się przytulić do czyjejś obecności bez oczekiwania pięknych poranków ze słońcem. Niech wieje i pada aby nie w samotności, z samego rana wypijmy kawę, poczytaj mi książkę, którą tak pochłaniasz wzrokiem. Potem włączę stary album, zagłębimy się w inny świat, kolejne kubki ubrane w napar z czarnych liści i cytryny zaczną znikać. Przyniosę koc jak tylko zbliży się zima ale gdzie do cholery jesteś ? Ta kolorowa peleryna obrosła kurzem od tego oczekiwania a ja obrastam w zarost, którego czasem nie chce mi się golić. Podobnie jak z sinymi oczyma, które od zmartwień i krótkiego snu nabierają zmęczonego wyrazu. Chciałbym odpocząć, nie fizycznie, psychicznie. Odpłynąć, uspokoić nerwy, przestać zaciskać dłonie, więcej oddychać, mniej myśleć, spokojniej wstawać, mniej marznąć. 

Album, który towarzyszy mi w ostatnim czasie bardzo mocno: