poniedziałek, 30 grudnia 2013

Sarajevo

Pourywane dłonie, skrawki skóry wytarte razem z krwią o pozostałość po klatce schodowej. Biegnący człowiek złapany na zdjęciu, setki wspomnień zostawionych w jednej chwili, śmiertelny podmuch wiatru, który zmywa z ludzkich twarzy życie. Ledwo bijące serce, rozedrgane w ciągłym strachu przed nieuniknionym i ogromna walka o życie. Zwierzęta obdarte ze skóry, Pani w futrze z pełnym portfelem, tak bardzo brzydzę się materialnym bytem dzisiejszego świata. Spiętrzone na małej przestrzeni żywe istoty, błagające o resztki godności. Nazywamy się ludźmi zabijając, krzywdząc najmniejszych, którzy nie są w stanie się bronić. Nie ma nic bardziej nieludzkiego od śmierci dziecka, które z miłością w oczach jeszcze kilka sekund temu patrzyło na świat, chciało wiedzieć więcej, poznać otaczającą rzeczywistość, dziś nie ma nic prócz zamkniętych powiek, przykrytych kolejną garścią piasku. Całe miasta pełne czerwieni, rozdarta czaszka, wylewający się mózg, popiół i ogień trawiący to co zostało z ludzkich istnień i budynków. Kobieta czekająca w kuchni na swoje dzieci i męża, oni już nie wrócą. Śmierć byłaby dla niej wybawieniem ale musi żyć ze świadomością straty. Nie ma nic gorszego niż poczucie straty miłości w tak przerażającej formie, to dla nas żyjących w pokoju jest wręcz niewyobrażalne. Mężczyzna, skulony wśród gruzów, pyłu, przytula do swojego serca jeszcze ciepłą głowę żony, łzy nie dają oczyszczenia, spływają po jego policzku, ściekając po brodzie, mieszają się z krwią na jej sercu. Ona już nie oddycha, on już nie czuje, że ma serce, tam mieszka tylko ból. Tysiące planów na przyszłość, marzeń, wspólnych spacerów zabranych w ułamku sekundy. Dokładnie tak jakby ktoś o nich zapomniał, reakcja łańcuchowa powodująca szereg zdarzeń w każdej tragedii, śmierć dziecka, męża, kogokolwiek, odbiera ludziom wszystko. Wojna łamie ludziom serca i dusze, które już do końca swoich dni nie zaznają spokoju. 
 
Czytajcie koniecznie z tym utworem w tle. 


piątek, 20 grudnia 2013

Każdy dzień

Tylko w snach przytulasz się do mnie, mówisz jak bardzo skrzywdził Cię świat i nie potrafisz ufać ludziom. Chcesz wyrzygać ten ból, który trawi Cię niczym ogień fragmenty lasu. Wciąż wierzysz, że tuż za rogiem czeka słońce, rozświetlające Twoją zmęczoną życiem twarz. Trwamy w letargu przez kolejne miesiące, przecież tak jest prościej ale nie lepiej. Zazdroszczę niedźwiedziom ich zimowego snu, może to pozwala im przespać depresję i odpocząć od samych siebie. Lubię śnieg, którego jeszcze nie ma, przyglądam się mu jak małe zaspane dziecko o poranku, w wyjątkowym kubku czeka herbata. Czekamy tak wspólnie, na Ciebie, na śnieg, na zmianę, która wyrwie mnie z tego bezpiecznego letargu ale nie odbierze mi spokoju w życiu. To śmieszne czy potwornie smutne, gdy wsród milionów osób próbujesz odnaleźć serce, które będziesz szanować jak swoje a ciągle trafiasz źle. Czekasz na kogoś z kim nie będziesz musiał się martwić o przyszłość związku bo znajdziesz tam miłość, taką, która staje się silniejsza z każdym problemem w życiu. Zgodność charakterów, empatia, zrozumienie. Wbrew wszystkiemu co wypacza ludzkie pojęcie o szczerych, pełnych oddania relacjach z drugim człowiekiem. To był ciężki piątek, wyrwany ze snu, który przez kilkanaście sekund po przebudzeniu dawał wrażenie pełnego szczęścia w życiu, by po chwili pozwolić świadomości dojść do głosu. Za oknem nie było śniegu, łóżko jak zwykle puste a śniadanie samotne. 
Tylko kubek z herbatą wciąż ciepły jak Twoje serce gdzieś tam za oknem..

środa, 11 grudnia 2013

sleepoholic

Nie mów, że nie ma miłości. Nawet jeśli na Twojej szybie pojawił się pierwszy przymrozek, smutek zajrzał do Twojego serca i pustego kubka z herbatą. Jesteśmy tutaj tylko podróżnikami, błąkamy się niczym małe dzieci, zagubione w swoich oczekiwaniach wobec ludzi i świata. Chcemy coś znaleźć, coś osiągnąć, kimś być, zatrzymać świat dla nas. Szukamy rozwiązań, mądrości, łapiemy się ludzi, czasem na dłużej, czasem na chwilę bo wyciągamy z tego jakąś naukę. Będąc częścią społeczeństwa staniesz się w pełni człowiekiem ale nie ufaj zbyt mocno wszystkim, pomylisz się jeszcze wiele razy, nieomylnym jest tylko Bóg. Jakąkolwiek ścieżkę wybierasz stanie się ona wpisanym w Twoje geny schematem działania, który dla Ciebie będzie całkowicie niepojmowalny ale nie martw się, masz całe życie by się uczyć. Mądrość możesz znaleźć wszędzie ale ta największa pojawia się w chwili gdy jesteś całkowicie wyciszony, odcięty od medialnej papki, internetu. Zadajesz pytania swojej duszy, znacznie wykraczające poza ramy publicystycznych programów, musisz mieć dużo cierpliwości, odpowiedzi pojawiają się same i są tym bardziej rozbudowane im bardziej szukasz w sobie czegoś co nie jest tylko kawałkiem ścięgien, mięsa, krwi, śliny. Twoje "ja" mówi tym głośniej im większa jest cisza wokół. Nasze neurony są podpięte pod ten nieustanny maraton, przez co nie dajemy sobie czasu żeby więcej myśleć, by znaleźć odpowiedzi na pytania, żeby w pełni odetchnąć i poczuć pokój w środku. 


Pytacie mnie jak radzić sobie ze stresem, jak się wyciszyć, dać umysłowi płynąć. To jest jedna z odpowiedzi, wystarczy słuchać: