wtorek, 19 kwietnia 2016

Medytacja

Płynie we mnie krew przodków. Krew tych co byli i tych co będą. Jesteśmy jednym, zatapiając się wspólnie w resztkach wspomnień sprzed wieków. Tkwi we mnie cała ludzkość: ja, Ty, Wy, Oni, żyjący w dostatku i biedzie. Jest we mnie cierpienie i ból, radość i miłość; uczucia wciąż pamiętające o energii karmiącej całe pokolenia swoim istnieniem. Zwierzęta obdarte ze skóry, niewolnicy i królowie, piękne zielone tereny i globalne wycinanie drzew. Śmiech Buddy i bezgraniczna miłość Jezusa, współczucie i zrozumienie. Wszystko to jedna ścieżka pozwalająca poznać i odnaleźć samego siebie wśród milionów Tobie podobnych. Gdzieś tam głęboko w Tobie tkwi iskra, zapalnik, który ma wywołać przebudzenie. Głębokie otworzenie oczu, które zaczynają patrzeć inaczej na wszystko co Cię otacza a jednocześnie nie potrafisz wyjaśnić istoty tego stanu. Dokładnie w tym miejscu zaczynasz odczuwać spokój i błogość, cała reszta delikatnie się rozmywa tworząc pole do wzrostu. Jesteś jak roślina, która nigdy nie poznała słońca. Jak ptak, który nie posiada własnego gniazdka. Jednak w chwili najwyższego skupienia i medytacji odnajdziesz to, co od samych narodzin posiadasz a o czym Twoja jaźń zdała się zapomnieć. Coś, czego opisać nie można, bez słów i gestów. Twoje nowe odkrycie znajduje się ponad wszelką wiedzą uczonych i tym co ziemskie.